Inwestuj w wynajem
Polski / EURPLN
Language
Język
Polski
Currency
Waluta

8 rzeczy, które Polacy robią najlepiej na świecie

Jacy naprawdę są Polacy? Za co lubimy siebie i co nam wychodzi? Czy opinie o naszym temperamencie i charakterze są prawdziwe, czy to tylko stereotypy? Tym razem przyglądamy się sobie (z lekkim przymrużeniem oka).

Każda narodowość z czymś nam się kojarzy. Niemcy znani są z upodobania do porządku, Hiszpanie jak nikt potrafią cieszyć się życiem. Francuzi są mistrzami stylu, a Włosi gotowania. Tyle stereotypy. A jak na ich tle wypadamy my, Polacy? Jacy jesteśmy i co naprawdę robimy lepiej niż inni?

1. Przyjmowanie gości

Polska gościnność znana jest na całym świecie. Z punktu widzenia obcokrajowca jesteśmy tak gościnni, że to aż może szokować. Zwykła wizyta u kogoś w domu to obowiązkowo zaproszenie na kawę (i coś do niej). Urodzinowe przyjęcie to już ciasto (nierzadko domowe), ciepła kolacja, zimne przekąski, do tego wybór napojów, również procentowych. Nie mówiąc już o świętach czy większych okazjach, wtedy to dopiero jest uczta.

Z jednej strony trochę nas denerwuje, gdy nadgorliwa babcia wpycha nam kolejny kawałek sernika, z drugiej strony gdy przychodzi nasza kolej, sami chcemy być tak gościnni, jak tylko potrafimy. Jednego możesz być pewien: z polskiej imprezy głodny nie wyjdziesz nigdy.

2. Organizacja wesela

Skoro już przy imprezach jesteśmy, to przyjrzyjmy się tej największej w swoich rozmiarach. Polskie wesele to naprawdę przedsięwzięcie, które organizuje się miesiącami (ba! czasem latami). 

A o co tyle zachodu? Cóż, wesele tradycyjne, trochę odchodzące do lamusa, to dwudniowa impreza, na którą zaprasza się całą rodzinę. Nawet kuzynów, których nie widziało się od dzieciństwa i dalsze ciotki, których nigdy nikt za bardzo nie lubił. Bo na wesele to wypada. Takie wesele to też nieprzebrana ilość ciepłych i zimnych kolacji, ciast, deserów, atrakcji, tańców, zabaw. No i wódki. 

Aktualnie wesela organizuje się już trochę inaczej. Trwają często jeden dzień, pije się więcej wina a mniej wódki, a dania na stołach są bardziej wyszukane. Ciągle jednak, pomimo bardziej eleganckiego stylu, wesele traktuje się jako pokaz możliwości i chęć zapewnienia gościom maksymalnej ilości atrakcji. 

Są więc barmani robiący kolorowe drinki, fotobudki, animacje dla dzieci, prezenty dla gości, pokazy sztucznych ogni, filmy z drona (i co tam jeszcze podpowie wyobraźnia). Zaproszenie na polskie wesele to jak bilet do lunaparku. I tak wiesz, że nie skorzystasz ze wszystkich atrakcji. I że będziesz to wspominał długie lata.

3. Grillowanie

Polski grill – jako wydarzenie społeczne – powinien być wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Wiemy, że polska kiełbasa ma wielu amatorów i nie trzeba jej nikomu specjalnie reklamować, ale grillowanie to znacznie więcej, niż upieczenie kiełbasek.

To trochę stan umysłu i metafora polskiej beztroski: ładnej pogody, weekendu (lub urlopu), czasu spędzonego w gronie znajomych na świeżym powietrzu. O tym, jakie są obowiązkowe składowe polskiego grilla, pisaliśmy tutaj. Zerknij koniecznie, aby mieć pełny obraz sytuacji. 

Wiemy, że nie my jedni mamy swoje “barbecue”. Ale jeśli dodamy do tego naszą polską gościnność (patrz punkt 1), zaproszenie na grilla nabiera zupełnie nowego znaczenia.

4. Narzekanie

Nie wiemy, czy to akurat powód do dumy, ale zupełnie obiektywnie: narzekamy ciągle i na wszystko. Narzekanie to taki nasz trochę sposób na rozmowę. Nic przecież nie łączy ludzi tak bardzo, jak wspólne nieszczęście (a przynajmniej powód do niegroźnego utyskiwania).

Narzekamy głównie na pogodę, bo to temat najbardziej neutralny i odpowiedni nawet w sytuacji, gdy znamy kogoś słabo. A że pogoda w Polsce pokazuje pełen wachlarz możliwości, to zawsze jest na co narzekać. Jednego dnia jest o 2 stopnie za gorąco, by drugiego już lunąć deszczem, gdy akurat ktoś umył okna czy jechał na rowerze. 

Uwielbiamy też narzekanie na politykę, szczególnie siedząc przed telewizorem i komentując jakiś serwis informacyjny. Niezależnie od rządzącej partii i tego, co akurat dzieje się na świecie, zawsze będzie na co narzekać. 

Kolejnym tematem do narzekania jest wypłata, szef i praca w ogóle. W Polsce nie wypada powiedzieć, że jest się zadowolonym z pracy czy swojego wynagrodzenia. To by od razu oznaczało, że powodzi nam się dobrze (czyt. ZA DOBRZE) i przestajemy być wiarygodni w narzeniaku na podatki, wysokie ceny czy wspomnianych polityków.

W dobrym tonie jest również narzekanie na ciągłe zmęczenie i nadmiar obowiązków. Bo kto to widział, żeby się chwilę ponudzić, gdy trzeba pracować i narzekać?

5. Przewidywanie pogody

Prognozy pogody sprawdzamy 3 razy dziennie, ale i tak żadnej nie dowierzamy i wolimy prognozować sami. Każdy ma na to oczywiście swój sposób. Ktoś to czuje w kościach, bo na zmianę pogody zawsze boli go lewe kolano. Ktoś wnosi po rodzaju chmur albo ich prędkości przemieszczania się po niebie, ktoś po tym, jak zachowują się muchy, jego pies Fafik, a jeszcze ktoś po widoczności na horyzoncie. A co najważniejsze: niezależnie od tego, jaką pogodę przyniosą te obserwacje, i tak będziemy na nią narzekać. 

6. Majsterkowanie, naprawy, remonty

Co Polak robi na urlopie? Remontuje mieszkanie. Serio. Najczęściej swoje, ale może być też mieszkanie “mamusi”. Równie często pomaga też szwagrowi ułożyć płytki (miało być szybko, dwa dni, a już drugi tydzień leci). 

Polak znany jest też z tego, że umie sam. Sam wybuduje, naprawi, wyremontuje, wykończy. To dlatego jest cenionym fachowcem na Zachodzie, gdzie zamiast zatrudniać hydraulika, elektryka i malarza, wystarczy znaleźć po prostu polską “złotą rączkę”.Ale co się dziwić, że on taki zaradny? Wszak Polak absolutnie nie ufa poradom fachowca. A już szczególnie takiego fachowca, którego sam znalazł i zatrudnił. Patrzy mu na ręce, doradza, sugeruje. Skrajne przypadki to zleceniodawca siedzący na stołeczku, patrzący wykonawcy na ręce i pokazujący palcem, co robi źle (autentyk!).

A skoro i tak trzeba przy tym fachowcu ciągle stać, to już lepiej samemu to zrobić. To kiedy następny urlop?

7. Stawianie diagnozy

Jesteśmy samozwańczymi politykami, meteorologami, budowlańcami, ale też lekarzami każdej specjalności (ostatnio najczęściej wirusologami). Zawsze wiemy lepiej, co kogo boli, i mamy swoje remedia i naturalne sposoby radzenia sobie z dolegliwościami wszelakimi. 

Nigdy nie dowierzamy lekarzom, a diagnozę konsultujemy u różnych specjalistów. Polska służba zdrowia ma w tym spory udział, ale nawet gdyby jakimś cudem miała nam pomóc, skutecznie jej w tym przeszkodzimy.

8. Bycie „dobrym” sąsiadem

Dobry sąsiad to nieoceniona zaleta życia w ludzkich skupiskach. Odbierze przesyłkę, pożyczy cukru albo kosiarki, czasem czymś poczęstuje. Przypilnuje i rzuci okiem, czy wszystko u nas w porządku, kwiatki podleje, gdy musimy wyjechać na dłużej..

Są jednak sąsiedzi, którzy swoją rolę biorą do serca (za) bardzo. Jeśli masz takiego “dobrego” sąsiada, to nie umknie Ci żadna ciekawostka, nowe wydarzenie w okolicy, nowy lokator w klatce. Możesz mieć pewność, że każdy Twój gość zostanie zauważony, każdy podejrzany typ zarejestrowany. “Dobry” sąsiad to więcej niż monitoring. To gwarancja Twojego bezpieczeństwa i niezastąpione źródło informacji. Skarb normalnie!


Ten post ma charakter żartobliwy. Uwielbiamy siebie za to, że tyle potrafimy i że na pierwszym miejscu jest u nas gościnność, chęć pomocy i zainteresowanie drugą osobą. A jak wiadomo nic nie łączy ludzi tak, jak podobne problemy 🙂

Sprawdź także

Czy możemy opowiedzieć Ci więcej?