Inwestuj w wynajem
Polski / EURPLN
Language
Język
Polski
Currency
Waluta

Z atlantyckiej wyspy na Śląsk. Historia portugalskiego studenta w Katowicach

Spotykamy się w wyjątkowo brzydki i deszczowy dzień, przypominający bardziej listopad, niż piękny polski maj. Miniona zima trwała zdecydowanie za długo — nie tylko dla nas, ale też dla António, który spędza w Katowicach swój pierwszy rok. Na szczęście przytulna atmosfera portugalskiej kawiarni, w której się spotykamy i smak pastéis de nata (słynnych portugalskich babeczek) trochę nas rozwesela i stwarza idealne warunki do długiej rozmowy o Katowicach, Polsce, Portugalii i wszystkim tym, co pomiędzy.

António Loja ma 21 lat i pochodzi z portugalskiej Madery. Do Katowic przyjechał w październiku 2022 roku, aby studiować International Business na studiach magisterskich na Uniwersytecie Ekonomicznym. Wychował się w Funchal, stolicy wyspy. W wieku 17 lat przeniósł się do kontynentalnej Portugalii, aby studiować komunikację, PR i marketing na uniwersytecie w Coimbrze, najstarszym i najbardziej prestiżowym w Portugalii. Podczas studiów licencjackich António postanowił wyjechać na Erasmusa do Wilna. I to tutaj zaczyna się polska część jego historii…

Wellcome Home: Jak to się stało, że w ogóle jesteś tutaj, w Katowicach?

Antonio Loja: To bardzo ciekawa historia. Kiedy byłem jeszcze na Litwie, poznałem pewną Polkę. Zaczęliśmy się spotykać, więc odwiedziłem kilka razy Katowice. To były takie krótkie, weekendowe wizyty. Po powrocie do Portugalii i skończeniu studiów licencjackich miałem ogromną potrzebę, by znów wyjechać za granicę. Brakowało mi tego międzynarodowego środowiska. Studia to najlepszy czas, aby podróżować i robić te wszystkie szalone rzeczy. 

Moja polska dziewczyna zapytała wtedy: „Czemu nie przyjedziesz do Katowic? Mamy tutaj dobre studia, a miasto też jest świetne”. Pomyślałem więc, że czemu nie? No i jestem!

WH: Jakie były Twoje początki w Katowicach i pierwsze wrażenia?

AL: Myślę, że nie wybrałbym wtedy Katowic, gdyby nie moja dziewczyna (mimo iż już nie jesteśmy razem). Byłem tu wcześniej, ale tylko na kilka dni czy weekend, więc moje wrażenia jako turysty były rewelacyjne. Te wszystkie budynki, bary, miasto pełne ludzi. Ta część Europy zdecydowanie sprzyja podróżowaniu i krótkim wypadom. 

Kiedy już przyjechałem tutaj na dobre, początki były trudne. Spotkałam się z różnymi barierami, przede wszystkim językowymi. Moim celem było więc nauczenie się czegoś po polsku najszybciej, jak to możliwe.

Jako student szybko też wpadasz w codzienną rutynę, więc po kilku tygodniach zajęć na uczelni zacząłem się trochę nudzić, szczególnie że zaczęła się zima. Teraz, latem, jest o wiele więcej możliwości poza domem. Z czasem zacząłem cieszyć się moją obecnością w mieście, odkrywałem jego kolejne sekrety. Poznałem też wielu wspaniałych ludzi z całego świata.

WH: A co zaskoczyło Cię pozytywnie w Katowicach i w Polsce w ogóle?

AL: Technologia. Nie spodziewałem się, że kraj w Europie Środkowej może być tak świetnie rozwinięty i przyjazny użytkownikowi wszelakich usług. Odkąd tu jestem, ani razu nie płaciłem gotówką, nawet jeśli cena była równowartością 10 centów. W Portugalii nie ma na to szans, ale nawet w Niemczech wiele miejsc wciąż akceptuje tylko gotówkę. 

Zaskoczyła mnie też natura i ceny, które wydają mi się całkiem rozsądne. Dużo podróżuję pociągiem czy autobusem i myślę, że transport publiczny działa u was znacznie lepiej niż w krajach Południowej Europy.

WH: Co myślisz o ludziach?

AL: Polacy potrafią być naprawdę pomocni, jeśli poczują, że Ci zależy i że lubisz ich kraj. Jeśli potrafisz powiedzieć coś po polsku, na pewno to docenią. Wiecie, że życie tutaj czasami potrafi dać w kość, więc jeśli ktoś się do Was uśmiecha i mimo wszystko nie traci humoru, z radością okażecie zainteresowanie i pomoc. Niestety, nie jesteście już tacy otwarci na turystów krótkoterminowych. To podejście jest zupełnie inne na południu, gdzie turysta jest traktowany jak król. 

Moja porada dla obcokrajowców w Polsce jest następująca: zadawaj pytania, okazuj zainteresowanie kulturą, postaraj się trochę, a Polacy odwdzięczą Ci się swoją przyjaźnią.

WH: Czy naprawdę łatwo się z nami zaprzyjaźnić?

AL: Większość moich przyjaciół tutaj to właśnie Polacy. Na studiach magisterskich jest trudniej o relacje, bo ludzie mają swoje codzienne zobowiązania. Ja jestem tutaj po to, by studiować i korzystać z życia po zajęciach, ale moi polscy koledzy są naprawdę zajęci.

Coś, co bardzo mnie tutaj zaskoczyło, to podejście młodych osób. Czujecie ogromną presję, by jak najszybciej zacząć pracować, nawet jeśli musicie godzić to ze studiami. W Portugalii studiowanie to czas cieszenia się życiem. Wiemy, że potem czeka nas piekło ;). Myślę, że ten beztroski czas trzeba wykorzystać, bo nigdy już się nie powtórzy.

WH: To kwestia innej mentalności. Chcemy po prostu jak najszybciej się uniezależnić, więc bardzo się staramy i spinamy.

AL: Tak, ale tylko od poniedziałku do piątku. A w sobotę próbujecie odreagować cały tydzień i potraficie naprawdę zaszaleć. Pierwszy raz coś takiego widzę. Jesteście też w stanie pracować bez wytchnienia cały rok tylko po to, żeby wyjechać gdzieś na drogie, dwutygodniowe wakacje. To dla mnie szok, że ludzie w moim wieku są tak skupieni na celu. 

Wiem, że czasami moim polskim przyjaciołom jest przykro. Chcieliby coś mi pokazać, spędzić ze mną czas, ale po prostu go nie mają. Ta ilość zobowiązań to właśnie kwestia innej mentalności.

WH: A co najczęściej robisz w wolnym czasie? Jak spędzasz weekendy?

AL: Wynająłem mieszkanie z innymi portugalskimi studentami Erasmusa, którzy też mieli więcej czasu. Ale zimą ciężko było cokolwiek zaplanować. Na Litwie było jeszcze gorzej, ale i tak większość zimy spędziliśmy w domu, grając w karty czy oglądając filmy. W Portugalii nie pada śnieg, więc wychodziliśmy czasem bić się na śnieżki i to była niezła zabawa!

Teraz wreszcie mogę częściej wychodzić do parku, bo bardzo brakuje mi kontaktu z przyrodą. Natura w Katowicach i okolicy jest niesamowita, więc odkrywam, ile mogę. Dużo czasu spędzam też w mieście, w różnych knajpkach. My, Portugalczycy, uwielbiam siadać w ogródkach, łapać słońce i po prostu patrzeć, jak toczy się miejskie życie.

WH: Porozmawiajmy teraz o Twoich studiach. Jak porównałbyś studiowanie w Portugalii i w Polsce?

AL: System nauczania w Portugalii (jak z resztą w innych południowych krajach) jest przestarzały. Wykładowcy mają gdzieś, czy słuchasz i prowadzą swój dwugodzinny monolog. Jeśli chcesz, to się uczysz, jeśli nie, to idziesz do domu i nadrabiasz sam. Czasami nie znają nawet twojego imienia. 

W Polsce naprawdę dbają o studenta. Interesuje ich, czy nadążasz, zadają pytania. Grupy są dużo mniejsze, więc łatwiej jest coś zorganizować, a zajęcia są dużo bardziej praktyczne. Mamy różne projekty, piszemy eseje. Może to dlatego, że studiuję International Business, ale moje doświadczenia są naprawdę wspaniałe.

WH: Ale świetnie to słyszeć! A jaka jest Twoja opinia o Uniwersytecie Ekonomicznym, Welcome Poincie i podejściu uczelni do studentów zagranicznych?

AL: Same zachwyty, znowu. Mam znajomych w całej Europie i kiedy opowiadam im, jak funkcjonuje to na naszym uniwersytecie, nie mogą uwierzyć. To naprawdę wyjątkowe podejście. Szczególnie to, że uczelnia stworzyło miejsce tylko dla obcokrajowców, gdzie zawsze można przyjść i dostać pomoc. Życie w Polsce może zaskoczyć, ale w Welcome Point zawsze się nami zaopiekują. To taka bezpieczna przystań. 

Ponadto uniwersytet jest naprawdę dumny ze swojej międzynarodowej społeczności. Równie chętnie zatrudniają wykładowców zza granicy. Pamiętam swoją rozmowę aplikacyjną na studia — byli tacy szczęśliwi, że chce u nich studiować Portugalczyk. Moi znajomi z innych kontynentów — Afrykanie, Azjaci — mają dokładnie takie same odczucia.

WH: Jako Wellcome Home zajmujemy się wynajmem mieszkań, dlatego muszę też zapytać Cię o ten aspekt życia w Katowicach. Jakie jest Twoje doświadczenie z wynajmem?

AL: Mieszkania zacząłem szukać, będąc jeszcze w Portugalii. Znalazłem coś niedaleko Parku Śląskiego i wpłaciłem nawet depozyt, ale spotkały mnie tylko problemy. Pomimo że miałem przyjechać dopiero w październiku, zapłaciłem już za wrzesień, ale właściciel mieszkania nagle mi zakomunikował: nie pojawiłeś się we wrześniu, więc wynająłem mieszkanie komu innemu.

WH: Jak to?

AL: Tak… Koniec końców przyjechałem tutaj w ciemno. Przez tydzień spałem w hostelu i zupełnie przypadkowo spotkałem innych Portugalczyków, którzy też szukali mieszkania. Mieszkali wtedy w akademiku, ale nie byli z niego zadowoleni. Znaleźliśmy 3-pokojowe mieszkanie na ulicy Staromiejskiej, w kamienicy. W mieszkaniu nie było internetu, żadnych biurek czy nawet szafy, był za to balkon. Zdecydowaliśmy się tam zamieszkać, bo lokalizacja była niesamowita! No i nie sądziliśmy, że będziemy tak dużo czasu spędzać w domu. Niestety, zimą byliśmy głównie w domu. 

Problemem był też okres najmu, bo wszyscy właściciele chcieli podpisać umowę na minimum rok. Udało nam się wynegocjować półroczny najem, ale po pierwszym semestrze moi portugalscy współlokatorzy skończyli Erasmusa i się wyprowadzili. Próbowałem znaleźć kogoś na ich miejsce, ale mi się nie udało, więc zdecydowałem się wyprowadzić gdzieś poza centrum. Mieszkam teraz w Bogucicach. 

W pierwszym miesiącach całe nasze studenckie życie kręciło się wokół centrum. Byliśmy ciągle na Mariackiej, Staromiejskiej, rynku, w Galerii Katowickiej. Dla studentów zza granicy, szczególnie na Erasmusie, lokalizacja jest bardzo ważna. Chcą być zawsze blisko, doświadczać miejskiego życia. Cieszę się, że poznałem obie te perspektywy: bycia w samym centrum i gdzieś trochę poza.

WH: Chciałabym zapytać Cię o to, jakie różnice dostrzegasz pomiędzy Polakami i Portugalczykami w kwestii charakteru i mentalności. Czy jest ich aż tyle?

AL: Jest tego całkiem sporo! Wiele takich różnic zauważyłem już podczas pobytu na Litwie. W życiu bym nie przypuszczał, że ludzie z tego samego kontynentu mogą być aż tak różni. Nie wiem nawet, od czego zacząć.

Portugalczycy są bardzo otwarci. Uwielbiają towarzystwo, ploteczki, troszczą się o wszystkich wokół. No i nienawidzą siedzieć sami w domu. Większość czasu spędzamy poza domem i pijemy dużo kawy. Jesteśmy dość leniwi i musimy, po prostu musimy, zrobić sobie przerwę w ciągu dnia. Nie przejmujemy się też zbytnio tym, co myślą o nas inni. 

Polska mentalność jest zupełnie inna. Boicie się wychodzić kulturowo poza schemat, a wiele rzeczy jest dla Was dziwne czy nieakceptowalne. Przykład? Przywołanie kelnera ręką uważacie za niegrzeczne. W wielu miejscach (najczęściej barach) nie macie też obsługi kelnerskiej. W Portugalii jest to nie do pomyślenia. 

No i zdecydowanie za dużo myślicie. Wszystko musicie mieć zaplanowane z wyprzedzeniem. My, Portugalczycy, bierzemy każdy dzień taki, jakim jest. Wy, Polacy, czujecie się zestresowani, gdy nie macie pewności, co będziecie robić za rok. A ja nie wiem nawet, co będę robił jutro! Jesteście tak wychowywani, by mieć plan na pięć czy dziesięć lat do przodu. Żyjecie pod ogromną presją, co być może tłumaczy Wasze weekendowe szaleństwa :).

WH: A zauważasz coś pozytywnego?

AL: Myślę, że dobrze wychodzi Wam to planowanie (pod warunkiem że zbytnio się do tych planów nie przywiązujecie). Musicie też ciągle coś robić, inaczej szybko się nudzicie. Jesteście też świetnie zorganizowani i odpowiedzialni. Portugalczykom zdecydowanie tego brakuje.

WH: Za czym najbardziej tęsknisz, gdy opuszczasz Portugalię?

AL: Zdecydowanie za morzem. Dorastałem na wyspie, więc morze towarzyszyło mi codziennie. Tęsknię też za energią ulicy, za ludźmi. W Portugalii całe życie toczy się na esplanadas. Siadasz sobie w takim ogródku i nigdy nie wiesz, kogo dzisiaj spotkasz. Może to być dziesięć zupełnie nowych osób, a może być przyjaciel, którego nie widziałeś latami. Ktoś nagle się dosiada i zaczynacie rozmowę. W Polsce nie ma zwyczaju wychodzenia samemu na kawę czy piwo. 

Ale tęsknię też za wieloma rzeczami z Litwy i jestem pewien, że będę tęsknił za Polską. Dopóki nie wyjdziesz, nie wiesz tak naprawdę, czego będzie Ci brakować.

WH: Wiem, że jako Portugalczyk nie lubisz zbytnio planować, ale… masz już jakieś pomysły na najbliższą przyszłość?

AL: W najbliższym czasie chciałbym jeszcze więcej podróżować po Polsce. To zabawne, gdy moi polscy znajomi mówią mi: „António, jesteś tu dopiero kilka miesięcy, a już zwiedziłeś miejsca, których my nigdy nie widzieliśmy”. Chciałbym też wybrać się na północ i zobaczyć Wasze wybrzeże, ale raczej po sezonie, gdy będzie mniej zatłoczone. 

W czerwcu planuję pojechać do Rumunii, a potem do Portugalii,  więc nie spędzę w Polsce całych wakacji. A potem? Nie wiem… W styczniu prawdopodobnie polecę na Islandię. Dostałem tam ciekawą propozycję, a Islandia marzyła mi się, odkąd byłem dzieckiem.

WH: Co powiedziałbyś portugalskiemu przyjacielowi pytającemu, czy powinien przyjechać do Polski?

AL: Zdecydowanie powiedziałbym: jedź! Przede wszystkim dlatego, że sytuacja w Portugalii nie jest teraz najweselsza. Poza tym wyjechanie gdzieś poza swoje miejsce zamieszkania i doświadczenie innego życia daje Ci zupełnie nową perspektywę. A Polska to naprawdę fajne miejsce, szczególnie gdy jesteś młody, otwarty na nowości, chcesz się uczyć.

Katowice to miasto idealne dla studentów — nie za duże, więc możesz odkrywać je we własnym tempie. Ceny są rozsądne, atmosfera przyjazna, a lokalizacja idealna, by pojechać do Krakowa, Warszawy czy nawet okolicznych krajów. 

W zależności od tego, gdzie mieszkasz, Polska to ogólnie świetne miejsce, by pracować w branży technologii, gamingu i szeroko pojętego IT. Firmy chętnie zatrudniają obcokrajowców. Zarobki są na portugalskim poziomie, ale koszty życia są znacznie niższe. To chyba jedno z najlepszych miejsc, gdzie można teraz być. Spotkałem już z dziesięciu Portugalczyków, którzy mieszkają tutaj od lat i wcale nie planują powrotu. Jak widać, w Polsce każdy może być szczęśliwy.

WH: Obrigada, António!

AL: Dziękuję.

Serdecznie podziękowania dla Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach i ich Welcome Pointu za pomoc w organizacji wywiadu i zaangażowanie we wspólną promocję Katowic wśród obcokrajowców.

Sprawdź także

Czy możemy opowiedzieć Ci więcej?